Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
bleufi

W sumie nigdy nie zależało mi na przeżyciu scen z ckliwych komedii romantycznych. Poza jedną. Jest czasami taki moment. Jeden jedyny, kiedy widać kobietę wyzwoloną mimo, że świat jej się wali. Zawsze dążyłam do tego wizerunku.

W filmie jest to ukazane jako scena gdzie nasz bohater OGROMNYM ZRZĄDZENIEM LOSU ląduje pod oknem swojej niedoszłej dziewczyny. Obojętnie czy po rozstaniu czy po prostu jak się wszystko popieprzyło.

Jest noc, ona ma odsłonięte firanki i tańczy do swojego ulubionego kawałka. Tańczy tak jakby miało nie być jutra. Mimo, że jej świat się wali albo nie jest po jej myśli. To jest ten moment bezradności, kiedy człowiek walczy o ostatnie okruchy szczęścia najbardziej bezradnymi i irracjonalnymi zachowaniami. I wtedy zadaje sobie sprawę, że w sumie nie jest tak źle. Że ma siebie i to wystarczy.

Taki moment chciałabym przeżyć. Nie chodzi o sam moment tańca ale moment, kiedy ta osoba za którą uganiałam się tyle czasu widzi mnie w tym stanie nieważkości, chwytającą się ostatnich tchnień szczęścia i nadal trwa. Mimo wszystko.

- day 256

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl